W tym razie pojźry pani twarzą na nię srogą,
A moja czuba ręce, jako jej kazano,
Wskok złoży, zostawiwszy w paszczece11 kolano.
Wszyscy w śmiech, Pani tylko od wstydu nie zgore.
«Nie wezmęż ja cię, drągu! w gościnę powtóre!».
Dano kaszę na koniec12; jeść się jej chce srodze.
Aż owa: «dmąć13 haw14, głosem zawoła, gospodze15!
Będę ja też!» «Dmij, bodaj rozpukła16, do bydła,
Nie do ludzi, do świni, maszkaro obrzydła!
Prawiem17 ci się uczciła, od wideł, od gnoju,