Całą noc idąc, skoro słońce z morza wstanie,

Chcą odpocząć, ale się postrzegszy poganie,

Jako gradem z długiego kiedy prażma308 spadnie,

Wieńcem ich ze wszytkich stron osuli309 szkaradnie.

Niebo ćmią gęste strzały; od srogiego krzyku

Tylko się zrozumieją ludzie po języku,

Bo słyszeć niepodobna; tu i ówdzie wozu

Macają; utną, jeśli dostaną powrozu;

Drą się w tabor, jak pczoły, choć im z ula kurzą,

Tym się barziej w ul cisną, tym więcej się żurzą310;