Jezdne konie we środek, bo wszyscy piechotą.

Z obudwu stron taboru rota szła za rotą;

Korecki z Ferensbachem307 rozkazował w przodzie,

We środku Kazanowski, Szemberg na odwodzie.

Tym gdy z miejsca porządkiem, przez wały zrównane,

Ruszą tabor, pogaństwo zrazu zadumane

Patrzy, co to za dzieło; toż, jako się zbliżą

A twardą ich z dział naszy naszpikują spiżą,

Rozpierzchną się jako dym, a ci w swojej sile

Dosyć spokojnie uszli dziś półtorej mile.