Rychlej panna poścignie straconego wieńca,
Niż kredytu u ludzi taki obojeńca3030,
Chociaż gładką wymową swe fałsze przymuśnie.
Tobie nikt, cny starosto, oka nie zapluśnie.
Nigdyś braciej nie zdradzał, wspaniałymi duchy
Wszytko depcąc i złote pod cnotą łańcuchy.
Nie brałeś na ujęcie aniś swoim winem
Kupczył szlachtą; nie wiedział, choć z świętym Marcinem
Dlaczegoś płaszcz ten rzezał rodziców swych zbioru,
Jednym celem ludzkości a braciej faworu,