Złoty już nosił sygnet, już siadał z książęty;

Żelazny na pamiątkę ze zdobytym łupem,

Kładł Marsowi w kościele w święto przed biskupem.

Dopiero skoro odniósł na swym ciele blizny,

Prawić o wojnie, radzić około Ojczyzny

Godziło się; nie, zrósszy przy doiwie krowiem,

W opiekę brać nieszczęsną Ojczyznę ze zdrowiem.

Dziś!... ale lepiej milczeć, bo i sam widziałem,

Że za prawdą nienawiść, jako cień za ciałem;

Opak wszytko! Bo dziecku małemu do kasze