A dropiaty, jak rarog, leci pod lampartem.

Kto myśliwy, po śniegu zwierza z charty tropi,

Nasz starzec przy kominie grzanki w piwie topi

A co raz pisanego nachylając garca,

Już syty tego świata, czeka z gołą marca530;

Nie idą mu w gust żadne przejażdżki i sanki,

Zjadszy zęby, woli ssać rozmoczone grzanki:

Toć ostatnia człowiecza uciecha, komu się

Da Bóg starzeć i późne oglądać prawnusie,

Krótce rzekszy, gdy słońce wpadło w Kozierogi531,