I nie tak go grubych chmur zamroczą kałduny647,
Gdy śród dnia ciągną na świat, grom, grad, lić648, pioruny,
Żeby się zaś z burego wydarszy ołowu,
Nie miało złotą lampą pałać jako znowu.
Nie zawsze się ćmi ani płomieniste puchy649
Zawsze mu czarny księżyc zarzuca makuchy,
Wydrze się zaraz siestrze, a po sferze modréj
Pędzi w zupełnym świetle cug swój złotobiodry.
Nie zawsze i ocean, srogim szturmem wzdęty,
O zakryte skopuły650 roztrąca okręty,