Idzie, i nie wprzód ujźry Zaporohy swoje,

Aż zrzuci pod twe nogi tureckie zawoje!»

Wdzięczen wielce Chodkiewicz i acz życzył sobie

Kozaków już w obozie o tej widzieć dobie,

Lecz że to być nie mogło, z ochotą ich czeka;

Prawda że niebezpieczna, że droga daleka,

I tego się obawia, aby, łowiąc kurki

Po Wołoszech, nie padli na ordy, na Turki;

Twardziej by tam rzeczy szły, niźli u Soroki;

Pewnie by im z sucharów wytrzęśli tłomoki.