I rozumiejąc, że już z strachu pomartwieli,

Im owi dłużej trwają, nacierają śmieléj,

Dopieroż, jako z chmury grad, jako groch z woru,

Działa i samopały razem z ich taboru

Śruty z ogniem i kule rzygną w on gmin gęsty.

Lecą na wszytkie strony chłopi jako chmięsty861;

Kurzą się pola w dymie, grzmią lasy w odgłosie862.

Słysz go durny863 Osman i proch czuje w nosie,

A pogaństwo, usławszy ziemię onę ścierwy,

Ucieka, kto najdalej, kto może najpierwej.