To nie śmierć, kto umiera w bohatyrskiej cnocie,

Taki żyje po śmierci w piersiach ludzkich; bo cię

Twoja sława z grobowca po pogrzebie dźwignie,

Której już świecka zazdrość wiecznie nie poścignie.

Na tę, acz wszytkim, ale najwięcej mieć trzeba

Wam oko, których na tron wysadziły nieba.

Większa sława, im wyżej siedzicie od ludzi,

Czeka cnót waszych; ale kto ją opaskudzi

Ladajakim postępkiem, po marnym żywocie

Gaśnie; żyjąc w obeldze, umiera w sromocie.