Aleć i Sajdacznego, co na podjazd chodził,

O włos podobny kłopot w zdrowiu nie uszkodził;

W nocy napadł na tropy i tureckie szlaki,

A mniemając swoje być przed sobą Kozaki,

Puścił się nimi; ale skoro mu dzień oczy

Otworzy, poznawa błąd, a już go oskoczy

Orda na wszytkie strony; długo się odwodem882

Bronił, choć całonocnym zmordowany chodem,

Lecz wziąwszy w rękę strzałą i stradawszy konia,

Uszedł w las, wielkiem szczęściem dopadszy ustronia.