Gdzie mnie straszą tak świeże, jak dawne przykłady,

Proszę o wzrok i ucho skłonne do mej swady140!

Lichać, licha; co prawda, to i nie grzech; widzić

I sama, lecz się szkoda za ubóstwo wstydzić!

Z nikim się równać nie chce, ani psuje głowy,

Że za pierwszymi będzie zbierała podkowy141.

Nie trwóż mnie, cny Twardowski142, nie pokazuj z żalem

Prace swojej przed grubym spalonej Moskalem.

I na to-żeś zarobił Władysławie Czwarty?!143

Proszę, niech Mars, nie Wulkan, bierze moje karty!