Poszło w nogi ostatek; tymczasem piechota,

Jako w sprawie stanęła, zawaliła wrota.

Widząc Kantimir, że spadł z swej nadzieje i że

Brat jego już zegnany dotąd stopy liże,

Idą w pole chorągwie, swych się boi figlów,

Żeby za nim Polacy nie spuścili ryglów

I żeby się sam pobił w swoje własne sztuki,

Gdyby nań zasadzono gdzie w tyle hajduki.

Jakoż się nie omylił; bo hetman w te dziury

Z długą strzelbą wyprawił wigierskie piechury.