Więc się nie rozmyślając, poszedł nazad w skoki,

Gdzie mu w gęstwach muszkiety w same kładli boki,

Że straciwszy co lepszych kilkudziesiąt ludzi,

Łączy się znowu z bratem, skoro wojsko strudzi.

Wstyd go było, że idąc z swym hanem o przodek,

Teraz w łasce cesarskiej upadnie na spodek.

Nie Dzieża to tu, nie Prut, kędyście półtorą

Kroć stem tysięcy bili cztery pod Cecorą.

Zdarzy Bóg i fortuna wyda po nas wrogi894,

Że was takie nad Dniestrem omylą pierogi!