Już Tytan na pół nieba wygnawszy kwadrygi895,

Skoro im przetrze czoła, puszcza na wyścigi;

A te kiedy nie ciągną i za nimi lotem

Pędzą koła ognistym okładane złotem,

Co im tchu, co w przestronym pary staje prysku,

Z góry się ku zwykłemu biorą stanowisku.

Południe prawe896 było i najwyższe stropy

Słońce trzymając, cień nam zwinęło pod stopy,

Gdy strudzony Kantimir w całodniowym chodzie,

Przy Prutowej z swą ordą odpoczywa wodzie,