W ich oczu łupią drugich Kozacy po swojsku1203.
Ale Chodkiewicz jako głodny lew swej tucze1204
Pilnuje i serce mu nadzieja zatłucze;
Rozumie, że mu to dziś w ręce nieba dadzą,
Co jego kolegowie niedawno rozradzą;
Śle przeto do Kozaków, Sajdacznego prosi:
Niech nagli, niechaj Turków do upaści kosi;
Jeśli trzeba posiłków, już za nimi stoją,
A tych zastępów konnych niech się nic nie boją.
Ma pilne na nich oko i ledwie się ruszą,