Żadne względy nie idą, jeden strach ma oczy.

Jak znowu krwią pogaństwo pole uposoczy,

Bo naszy i Kozacy, co im staje siły,

Sieką, kolą, strzelają bojaźliwe tyły.

Targa włosy na głowie, gryzie sobie palce

Zjadły Osman, żurzy1305 się na swoje ospalce.

Już nie wierzy, żeby był Mahomet na niebie;

I swych, i nieprzyjaciół, i znowu klnie siebie.

Potem się zapomniawszy, kiwa tylko głową,

Kiedy Turcy, osobą gardząc cesarzową,