Sam tylko Osman nie spi, płacze, biada, nuci;

Wstyd go samego siebie, że się tak poszpoci;

Ze sromotnie uchybi przodków swoich sławy,

Coraz to gorzej miasto szwankuje poprawy.

Na toż przyszedł trud jego i tak trudne drogi?

Późno w głowie muftego1327 rozbiera przestrogi1328;

Widzi, że nic tak mocno na świecie nie stało,

Żeby się od słabszego wywrotu nie bało.

Sto lat twardy dąb roście, a jednej minuty

Ostrą ścięty siekierą przychodzi do zrzuty.