Godzieneś z nami pala, szubieńce i knotu;

Bo ich dobrze widzieć mógł poganin z namiotu,

Kiedy się naszy takim mieszają rozterkiem,

Weweli, co był dawno przyjechał z Szemberkiem,

Tęskni w zamku chocimskim, a skoro postrzeże,

Widząc z wysokiej, co się w polu działo, wieże,

Że Polacy jak żywo o pokój nie proszą,

Że Turków na każdy dzień biją, wodzą, płoszą,

Śle często do hetmana, żeby mógł z odpisem

Do wezyra odjechać; ale umiał z lisem