Siekł kogo mógł, z potem krew pijący na poły.

I uciekli poganie, a on między trupem

Tak gęstym stał, sparszy się na pałaszu słupem,

W tureckiej krwi po kostki; takież z niego cewki

Od głowy płyną na dół, jakoby z nalewki1500.

Dwadzieścia i kilka ran odniósł na swym ciele,

I ciętych, i sztychowych; tak go przyjaciele

Opłakawszy, z życzliwej czeladzi1501 gromadą

Na gotową lektykę wybladłego kładą.

Trzy dni żył; duszę potem zbawiennym obrokiem