Gdzie i samemu mocno zadrży pod kolany1687,

Kiedy ujźry z obozu on gmin wysypany

W pole z krzykiem ogromnym, a z drugiego boku

Wojsko stoi w zwyczajnym z Chodkiewiczem toku.

Tak skoro plac on trupem poganin zagęści,

Uciecze, ludzi swoich zgubiwszy trzy części,

Wezyr, Karakaszowe skoro niedobitki

Między swe przyjął szyki, jakoby pożytki

I tryumfy największe w piersiach swoich macał,

Tą drogą, którą przyszedł, i sam się powracał