Że Karakasz szedł w wiecznej Libityny1732 doły,
Bo mu sroższy nad wszytkie był nieprzyjacioły.
Każe ciągnąć armatę, opanuje góry,
Jakoby rzekł: jeszcze nas nie zagrzebły kury;
Możem bez Karakasza bić się jeszcze z Lachy,
Grzmi cały dzień na próżne z wielkich dział postrachy,
Bo Chodkiewicz, jego czcze1733 zrozumiawszy grozy1734,
Nikomu się wychylić nie da za obozy.
Do tak lekkiej uwagi już przyszli poganie,
Że naszy wojnę z nimi mieli za igranie.