Choćby sarkał, choćby to nie zdało się komu,

Podleźć, gdzie nie przeskoczym; w ostatku, do domu

Z uszyma, kiedy zły targ259; lecz gdy grzebień jeży,

Daj ty kurowi grzędę, on jeszcze chce wieży!

I Osman, Wołochami odąwszy się bardziej,

Polski chce i poselstwem i przymierzem wzgardzi.

O ponowę przyjaźni, o te winszowania

Nowego, z którym Ozga jechał, panowania,

Tudzież o potwierdzenie pakt Solimanowych,

Ni-ocz260 nie dba, w pochlebców uwierzywszy owych;