Porwawszy na powietrze leda wiecheć słomy,

Nie tylko razem puści, lecz tymże zawodem2167

W błoto wmiece2168 i lada opaskudzi smrodem.

Póki psu chleba dajesz, tobą się opieka;

Przestaniesz? Da kto więcej? Kąsa cię i szczeka;

Dopieroż gdy mu język zazdrości wścieklina

Odbierze, co do gęby przyniesie mu ślina,

Wszędzie żuje2169 o tobie za twoje wygody;

W łyżce-by cię, gdyby mógł, rad utopił wody.

Ten ci statek pospólstwa2170 i kuflowa łaska2171,