Trwajcież, zacne rycerstwo, na przepych293 fortunie,
Której potem każdy z nas śmiele w oczy plunie;
Trwajcie! Co gwałtownego, prędko się przesili,
Co ciężej cierpim, zawsze wspomina się miléj!294 —
Tak Żółkiewski, choć w sercu pełno żółci czuje,
Pokrywa i wesołe czoło pokazuje.
Tu we wszytkich duch wstąpił; tu wszyscy jak znowu
Do broni, tabor spinać, podnosić ostrowu295,
Bo też i Skinderbasza po wczorajszej próbie,
Trzy tysiące straciwszy, odpoczywał sobie.