Henio był mocno obwiązany,
żeby nie mógł ni płakać, ni wołać.
Miał dwa kółka od hulajnogi
i czarnego od sadzy anioła.
Siedzieliśmy tak z kotem Tobiaszem
przytuleni, bo byliśmy bosi —
«Niech nam się zdaje — rzekła wolno siostra —
że to igloo. Że jesteśmy Eskimosi2.
Wiecie, z czego tam się nosi koszule?
Z pozszywanych skóreczek ptasich.