Sprzedawał pierwsze warzywa,

W krąg cicho — tylko z południa

Czarny kłąb dymu napływa.

I tylko echa wybuchów

Wiosenną ciszę rozdarły —

Aż zadzwoniły na górce3

Mosiężne u kufra klamry.

Spomiędzy dymów strzelały

Kipiące ognia strumienie,

Kawały papy jak szmaty