Błyskając miedzią w słońcu, oręża nie szczędzi:

Tak wąż, jadem opity, którego wpierw zima

Śpiącego kryła w ziemi, na światło pierś wzdyma,

Zbywszy skóry — i pełen młodzieńczej ponęty,

Wygiętym grzbietem, w tyle oślizgłe gnąc skręty,

W słońcu wstaje i język drgający wychyla.

Razem groźny Peryfas i giermek Achilla,

Woźnica Automedon, z całą Scyrów zgrają212

Pod dach wchodzą i ogień na szczyty miotają.

On wśród pierwszych, porwawszy za topór, przełamie