Ramiony213 obejmując całują bram belki.

Prze Pyrrus z mocą ojca, ni wrót go wierzeje,

Ni straż wstrzyma; pod częstym taranem się chwieje

Bramica, z zawias zdarte podwoje upadną.

Dan sile wstęp. Tnąc pierwszych, gromadą bezładną

Wtargną Grecy, od wojów wnet cały gmach pełny:

Nie tak, tamy zerwawszy, pian brudnych śląc wełny,

Wre potok, krusząc złomy spotkanych skał wszędzie,

Przez pola wali w szale, przez wszystek łan w pędzie

Na falach niosąc stada z resztkami ich obór.