Odwykłą kładzie zbroję, do boku przypina
Miecz próżny i w tłum wrogów bieży, by lec społem
Ze swymi. W środku domostw pod niebem stał gołem
Ogromny ołtarz; nad nim, pochylony laty,
Wawrzyn cieniem swych liści osłaniał penaty.
Tu Hekuba i córki przy ołtarzy zrębie,
Jak czarną zawieruchą spłoszone gołębie
Tłoczą się, próżno bogów ściskając posągi.
Gdy Pryjama w zbroicy spostrzegła, jak ongi
Za młodych lat: »O mężu! jakaż złość zaciekła