Już dłonią go dosięga i włócznią naciska

Ów, zbiegłszy przed twarz ojca, z jękiem niepowszednim

Runął i we krwi hojnej życie oddał przed nim.

Tu Pryjam, choć już śmiercią zagrożon dokoła,

Powstrzymać oburzenia i głosu nie zdoła:

»Za zbrodnię — krzyknął — twoją, za bezwstyd, dłoń boska

(Jeśli w niebie jest słuszność, co o to się troska)

Niech dzięką i nagrodą cię godną uwieńczy,

Kiedyś sprawił, żem ujrzał zgon syna młodzieńczy

I mordu krwią zbroczyłeś ojcowskie me lica