Idąc w bitwę! Nie zginiem dzisiaj niepomszczeni!« —
Znów więc miecz przypasuję, do tarczy rzemieni
Lewicę wkładam, chcąc już wyruszyć zza proga —
Lecz ściskając me nogi, w sieni żona droga
Wstrzymuje mnie, małego Jula wznosi do mnie:
— »Skoro już na śmierć pewną chcesz odejść niezłomnie
I nas zabierz; gdy jaką nadzieję masz w broni,
Ten najpierw dom osłaniaj; kto Jula osłoni
Małego? Komu ojciec zwierzon, żona komu?« —
Tym krzykiem napełniała całe wnętrze domu,