Nie obmyją mnie«.
To rzekłszy, na me plecy i na kark szeroki
Z płowego lwiska skórę ścielę bez odwłoki
I ciężar podejmuję; prawicę dziecina
Julek chwyta i krokiem biec drobnym poczyna,
Zaś z tyłu żona idzie. Pod mroków nawałem
Przem naprzód, a mnie, co się strzał dotąd nie bałem
Miotanych, ani Grajów kupiących się z bliska,
Na wietrzyk, na dźwięk każdy pierś trwogą się ściska
I lękiem: drżę o druha i ciężar pospołu.