Znużona — nie wiem, odtąd straciłem ją z oczu.
Straty mej nie dostrzegłem, zmieszan, aż do chwili,
Gdyśmy w stary Cerery chram święty wstąpili.
Na wzgórzu tam, gdy cała się zeszła drużyna,
Jej brakło; druhów, męża zawiodła i syna.
Kogom z ludzi nie skarżył, z bogów — zdjęty szałem?
Lub co w grodzie zburzonym sroższego widziałem?!
Askania, Anchizesa i Teukrów penaty
Zwierzam druhom i kryję w stok jaru szczerbaty,
Sam wybieram się w miasto, w broń świetną się zbroję,