Zamierzam wznowić trudy, znów całą zbiec Troję

I na wszelkie przygody narazić się śmiało.

Mur miasta najpierw zwiedzam i bramę sczerniałą,

Skąd wyszedłem — ślad każdy mnie w drodze zatrzyma

Rozglądam się wśród nocy bystrymi oczyma:

Lęk wszędy, sama cisza myśl trwożną przestrasza.

Badając, czy nie weszła w domowe poddasza,

Biegnę tam: Grecy, wpadłszy, dzierżyli gmach cały!

Żarłoczny zaraz ogień z wichrem pod powały

Toczy się, bucha płomień, szaleje pożoga!