Niegdyś bóstwy nam bliski kraj, Troi gościna,

Gdy los sprzyjał; tam płynę, kędy brzeg się wcina

Zaklęsły, mury wznoszę pod losów złych gwiazdą,

Od siebie »Eneady« to pierwsze zwąc gniazdo.

Właśnie matce Diońskiej231 i bogom, pospołu

Z królem niebian — białego zabijałem wołu

Na brzegu, wróżby czyniąc przy zaczętym dziele

Przypadkiem obok wzgórek był, kędy się ściele

Krzak mirtu, w krąg ostrymi nasrożon gałązki232.

Podchodzę, splot krzewiny oderwać chcę wąski