Od ziemi, by zielenią przystroić ołtarze,
Gdy zjaw233 straszny i dziwny się oczom ukaże:
Gdy bowiem pierwsze drzewko z pękniętych korzeni
Wyrywam, krwią się drzazga jego zarumieni,
Posoką234 brocząc ziemię; mnie zimny dreszcz ciałem
Zatrzęsie i krew w sercu się zbiegnie struchlałem.
Na nowo pęk podatnej krzewiny gałązek
Wyrywam, tajnych przyczyn wybadać chcę związek:
I z ich kory krew ciemna, jak przedtem, wypłynie.
Więc z wielką troską w duszy czczę leśne boginie235