Tę, błądzącą wzdłuż brzegów, srebrnołuki książę247
Do Mykonu i górnej Gyjary248 przywiąże,
By mogła być uprawną i wichrem gardziła.
Tu przybywam; zmęczonych dobrze przystań miła
Przyjmuje. Na ląd wchodzim, czcząc gród Apollina.
Król Aniusz, Feba czciciel, kapłan starowina,
Świętym laurem skroń wieńcząc wśród opasek wiela,
Wybiegł, w ojcu dawnego wita przyjaciela.
Prawice łącząc, raźnie wchodzim pod powały.
Jam uczcił z głazów starych wzniesion chram249 wspaniały: