Wtem nagle od gór w locie straszliwym przybywa

Rój harpij, tłukąc głośno ogromnymi skrzydły273.

Łupi pokarm, w krąg wszystko przez dotyk obrzydły

Plugawi, puszcza brzydką woń i hałas czyni. —

W ustroni więc dalekiej, w sklepionej jaskini,

Zarosłej wokół lasem, w pełnym mroków jarze

Stawiamy stoły, ogień kładziem na ołtarze.

Znów z drugiej strony nieba, z jam ślepych wypadło

Ich stado, z wrzaskiem szpony krzywymi rwie jadło,

Kala paszczą. Natenczas mieczem w srogą zgraję