Z biedy (obym ją znosił!) mnie wysłał na boje.
Tu mnie druhy, rzucając tych krain brzeg srogi,
W Cyklopa wielkiej grocie327, nieprzytomni z trwogi,
Opuścili. Dom wewnątrz zbroczon od posoki,
Ogromny, pełen mroków; — sam olbrzym wysoki
Gwiazd sięga (świat od zmory tej chrońcie, bogowie!)
Z wejrzenia już okropny, nieprzystępny w mowie
Wnętrzności żre nieszczęsnych i krew ich ssie ciemną.
Widziałem, jak dwóch moich rodaków przede mną
Rękoma chwyci, schylon wśród jamy, i grzmotnie