Wpadłszy, oko jedyne ostrym wiercim kołem,

Ogromne, co pod czołem mu sępim się chowa

Jak puklerz argolicki lub tarcza Febowa.

Tak w końcu cienie naszej pomścilim drużyny.

Lecz uchodźcie, nieszczęśni — i od brzegu liny

Zerwijcie!

Bo takich jak Polifem, co w dom ów zadymion

Spędza owce i mleko sam doi z ich wymion,

Stu okropnych Cyklopów wzdłuż krętego brzega

Mieszka i gór wysokich parowy przebiega.