Trzy razy księżyc tarczę wypełnił swą srebrną329,
Jak życie wiodę w borach, gdzie ledwo gąszcz przebrną
Zwierzęta — na Cyklopy spoglądam z urwiska,
Ze drżeniem głos ich słysząc i tupot nóg z bliska.
Nędzny pokarm wśród ciągłych mi dają zatrwożeń
Jagody, tarki twarde i rwanych ziół korzeń.
Śledząc — tę flotę pierwszą, ku wybrzeżom w pędzie
Mknącąm ujrzał330; jej z góry, czyjąkolwiek będzie,
Zdałem się; — dość, żem zdołał potworom ujść skrycie:
Wy raczej, jeśli chcecie, zabierzcie mi życie!«