Tak wielką, chyłkiem z niw mych uchodząc niegodnie!

Ni miłość cię, ni dana prawica od drogi

Nie powstrzyma, ni biednej Dydony zgon srogi?

Zbierasz flotę, gdy gwiazda zimowa nurt ziębi,

Pośrodkiem Akwilonów chcesz płynąć po głębi,

Okrutny? Wszak, jeślibyś nie obce obszary

I domy gonił, gdyby stał Troi gród stary,

Czybyś płynął do Troi przez burzy huragan? —

Mnie rzucasz? Przez łzy moje, przez twoją bądź zbłagan

Prawicę (gdy innego nic mi nie zostało)