Stokrotną mu się w zgonie odwdzięczę zapłatą».

Tak błaga, takie skargi nieszczęśliwa śle mu

Siostra, nagląc. On przecież płaczowi żadnemu

Nie ulega, słów żadnych przychylnie nie słucha,

Los broni, łagodnego bóg zhardził mu ducha.

Tak kiedy dąb leciwy, mocno tkwiący w skale,

To stąd, to stamtąd wichry alpejskie zuchwale

Szarpiąc, wyrwać chcą — słychać łom, wzruszon pień rzęzi,

Zaściela ziemię pomiot strzaskanych gałęzi;

On tkwi w grani — jak wierzchem sięga bez zatrwożeń