Niebiosów, tak w Tartaru głąb zapuszcza korzeń:
Nie inaczej bohater, stąd i zowąd smagan
Słowami, w piersi wzniosłej trosk znosi huragan,
Lecz niezłomnie trwa, próżne spadają łzy z lica.
Wtedy strwożona losy Dydo nieszczęśnica
Chce śmierci; już jej lazur niebiosów niemiły.
By zamiar pełniąc, prędzej w cień zeszła mogiły,
Ujrzała, miecąc405 wonne na ołtarz kadzidła,
(Strach rzec!) — iż barwa płynu sczerniała i zbrzydła
I wino krwi plugawej rozblaski rozpostrze;