Pierwszym światłem dnia Zorza złociła rumiana;

Królowa, skoro z wieży ujrzała brzask rana,

Flotę, co w drogę rusza rozpostarłszy żagle,

Brzeg i port, przez żeglarzy opuszczon tak nagle —

Wielekroć dłonią kształtne swe piersi uderza

I tnie włos płowy: «Pójdzież z mojego wybrzeża

Ów przybysz? Na Jowisza, z państw naszych drwić będzie?

Czyż z bronią z miasta wszyscy nie ruszą nań w pędzie?

Nie porwą łodzi z portu, by fala je niosła?

Dalej! Nieście żar, strzały! chwytajcie za wiosła!