To nękan od złych ludów straszną bojów hydrą,
Z dala granic, gdy Jula z objęcia mu wydrą,
Pomocy niech przyzywa, nędzne widzi zgony
Swych druhów, do praw ciężkich rozejmu zmuszony;
Niech berłem się nie cieszy, ni światłem powszedniem,
Lecz padnie w piach wybrzeży, niegrzebion, przede dniem!
O to błagam, z krwią rzucam ostatni krzyk skargi
Wy, Tyryjcy, ród cały wiecznymi zatargi
Prześladujcie, tym darem czcząc prochy me świeże!
Niech ludów nie kojarzy miłość ni przymierze,