Gród sławny wzniosłam, murem umocniłam godnie,
Mszcząc męża, brata mego skarałam za zbrodnie:
Szczęśliwa, zbytnio szczęsna, gdyby mych wybrzeży
Nie tknęły nigdy statki dardańskich szalbierzy».
Rzekła, łoże całuje: «Bez pomsty więc ginę...
Lecz gińmy! Tak, tak, błogo iść w Cieniów krainę.
Niech widok tego ognia w dno duszy się wwierci
Okrutnika, by z sobą niósł wróżbę mej śmierci!»
Rzekła — a pośród tego, pełni przerażenia,
Ujrzą druhy, jak pada, jak miecz krwią się spienia