I krew broczy jej ręce. W sal wielkich wierzeje
Bije wrzask, wieść po grodzie wstrząśniętym szaleje,
Wśród domostw odgłos płaczów rozlega się w mieście,
Grzmią lamenty, jęk, skargi i wycia niewieście —
Nie inaczej, jak gdyby pod napadem wroga
Ginęła Kartagina lub Tyr, a pożoga
Szła w szale poprzez dachy i bogów świątynie.
Zdyszana biegiem, słyszy krzyk, co zewsząd płynie,
Siostrzyca; drapie twarz swą i pierś nieszczęśliwa,
Przez tłum gna i ginącą imieniem przyzywa: