Ów między łódź Gijasa a grzmiące urwiska

W lewo gna krótszym łukiem, wyprzedza go z bliska

Nagle, metę okrąża i bezpiecznej fali

Dobiega. — Wtedy młodzian srodze się rozżali,

Łzy zroszą mu policzki; wnet niepostrzeżenie,

Nie bacząc na swą godność i druhów zbawienie,

Na głowę w toń Meneta z wysokiej pchnie łodzi,

Sam zasię rząd obejmie, do rudla podchodzi

I zachęca wioślarzy, ster kręcąc do brzega.

Tymczasem paszczy wodnej ledwo się wybiega